Forum forum 28 LO im J Kochanowskiego w Warszawie Strona Główna


forum 28 LO im J Kochanowskiego w Warszawie
Oficjalne forum Uczniów, Absolwentów, Kandydatów i Nauczycieli
Odpowiedz do tematu
Wspomnienia z dawnych lat
Absolwent
Gość


Niniejszym pozdrawiam Pana Profesora Osiaka w imieniu swoim oraz wszystkich absolwentów XXVIII LO z lat nauki 1988-1992. Rok 1989 był, jeśli dobrze pamiętam, początkiem pracy Pana Profesora w szkole. Wspominamy Profesora Osiaka bardzo miło, było trochę pał (wtedy jeszcze były oceny 2) ale generalnie z biologii i chemii nie dało się nie zdać. Żeby wszyscy nauczyciele mieli taki stosunek do młodzieży jak Profesor Osiak, nauka byłaby naprawdę przyjemnością.
Wspominamy również miło Panią Profesor Bernfeld. Nie wiem czy Pani Profesor jeszcze pracuje w LO, niemniej pozostały w naszej pamięci słynne mapki i odpytywanie z nich na lekcjach geografii.
Korzystając z okazji pozdrawiam Pana Profesora Kunickiego - obecnego dyrektora LO. Zajęcia z Panem Profesorem były jeśli dobrze pamiętam z informatyki ale nie było ich za wiele ponieważ byliśmy klasą o profilu humanistycznym (IB).
gosc
Gość


hehe .. profesor Bernfeld nie ma, ale jest za to prof. Bielska ze swoimi kserówkami i odpytywaniem Smile
Liceum nr28
TomekM74
Gość


Witam
To była kiedyś na prawdę bardzo przeciętna szkoła, większość nauczycieli których miałem odznaczało się wyjątkową niekompetencją i olewczym stosunkiem do kształcenia młodzieży. Gdy zobaczyłem na waszej stronie, że nadal uczą: Nowakowska(cyniczna, zakompleksiona panna kompletnie bez wiedzy) i Zalewski(niestety zbok) to zadrżałem, tyle się mówi o zmianach w polskich szkołach, o nauczycielach którzy coś umieją i ładnie, interesująco chcą to przekazać swym uczniom... wspominając tych pseudo-belfrów, pamiętam jak uczniowie na niemal każdej lekcji śmiali się z ich niekompetencji i z przyjemnością zaginali ich na każdym kroku!!! To wielki błąd i żal, że kolejne pokolenia tracą czas na zajęcia z tymi ludźmi...
Były jednak wyjątki:))) Pan Szarowski (na jego lekcje szło się jak na nowy długo oczekiwany film do kina, to był/jest geniusz nauczycielstwa polskiego!), Pani Bernfeld (przed którą drżała cała szkoła, lecz jej poczucie humoru niwelowało ten strach już po paru minutach lekcji), Pan Sobieraj(mądry, prawdziwy facet), Pani Sterna(mądra, prawdziwa kobieta). Mam nadzieję, że warszawskie licea będą miały samych takich
wykładowców, że miernoty odejdą gdzieś daleko, tak daleko, gdzie nie ma już uczniów.
Pozdrawiam.
TomekM74
wspomnienia z dawnych lat
absolwentka
Gość


Witam Smile))
Liceum było moim "z przydziału"-rejonowe...Przeciętna szkoła...1974-1978
Doskonale pamiętam Panią prof.Halinę Gwiazdę-historia brrr,ale była wyrozumiała dla sprofilowanych w mat-fiz.,Panią Kozłowską z fizyki-też "ludzka Pani prof."...Pani Janasowa nauczyła mnie chemii-nie powiem opory stawiałam...(była fantastyczną Panią prof.),ale Pani prof. umiała dotrzeć do oporników skutecznie...Pani prof. Salomea Ulatowska-pogrom wszystkich ananasów-tak nas nazywała...Wymagająca ponad możliwości pierwszaka,zagubionego w nowej szkole...Zatapiała wszystkich z budowy Ziemi...Fantastyczna Pani prof. Elżbieta (?)Kraśko-skuteczna-uczyła j.angielskiego-i....nauczyła(zdawałam maturę)....do dziś pamiętam kartkówki na KAŻDEJ lekcji...I Pan dyrektor prof. Bolesław Czoch-wspaniały człowiek-uczył matematyki-ileż miał cierpliwości,gdy zadawałam zadania dla prof. do rozwiązania na każdych jego konsultacjach... poświęcał swój własny czas i tłumaczył-skuteczny(na SGH na egzaminie wstępnym z matematyki otrzymałam max liczbę punktów).Szkoda,że nie wszyscy są wśród nas.I Pani Nowakowska-nie dopuściła mnie do matury z geografii-musiałam wybrać j.angielski,a przecież tak chciałam zdawać na SGH-dostarczyła mi zasobów:optymizmu i energii...nie wierzyła we mnie kompletnie-taki nauczyciel to kompletna porażka...dla wszystkich...A ja bez problemu zdałam geografię na egzaminie wstępnym i dostałam się na studia...Nauczyciel musi mieć to "COŚ"-u niej tego zabrakło...Nie tylko nie potrafiła nauczyć,ale na domiar złego dokonywała niesłusznych ocen-takie to było to "moje" liceum-fajne,małe klasy(24 osobowe).Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich profesorów,którzy uczyli w profilu mat-fiz w latach 1974-1978 i Panią prof.Nowakowską Halinę też(mimo wszystko). Smile
(B)
Absolwent
Gość


Odniosę się do powyższego tekstu koleżanki z lat wcześniejszych. Ja rozpoczynałem LO w roku 1988 i pamiętam następujących nauczycieli:
prof. Gwiazda (historia) - wyjątkowy okaz złośliwości i uwielbienie do znęcania się nad ludźmi z powodu własnych niepowodzeń życiowych. Niestety brak dzieci odbija się negatywnie na psychice kobiety. Wspominam ją najgorzej z całej szkoły.
prof. Osiak (biologia, chemia) - już pisałem wcześniej, super gość. Nic więcej nie dodam.
prof. Bernfeld (geografia) - cieżka kobieta (z wagi i charakteru) ale miała poczucie humoru, wiele osób wspomina ją pozytywnie
prof. Kunicki (informatyka) - obecny dyrektor, równy gość, nie mieliśmy z nim zajęć ale wiem od innych że naprawdę w porządku człowiek
prof. Józefowicz (polski) - kobieta niesamowicie z pasją traktująca zawód nauczyciela, nie mogłaby robić chyba niczego innego. Porządna i solidna dawka wiedzy.
prof. Nelke (łacina) - profesor niestety nie żyje, wspaniały nauczyciel choć łacina nie była łatwa.
prof. Kozłowska (fizyka) - był czasem ubaw na lekcjach, nic więcej nie powiem.

Generalnie jakoś dało się przeżyć choć najgorzej wspominam lekcje historii. Nie wiem skąd się bierze w człowieku taka zawiść. No ale było, minęło.
Maturzystka 1987
Gość


Kochana pProfesor Danuto Szkutnik!!!!!!!Nasza jedyna i niepowtarzalna Wychowawczyni!!!!!Zapraszamy na stronę nasza klasa.pl do klasy E!Jest nas już 10 osób-teraz czekamy na naszą wychowawczynię!
Małgorzata Majcher 1983-1987
Wspomnienia nie zawsze przyjemne
Absolwentka 1985
Gość


Chciałabym potwierdzić wypowiedź Absolwenta z dnia 14.12.2007. Rozpoczynałam naukę w 1982, skończyłam w 1985r. Tak, ma Pan całkowitą rację co do:
-prof. GWIAZDY - (historia) Jej lekcje to był dla mnie koszmar! Wiadomości owszem,miała. Nie chciałabym tu obrażać nauczycielki po tylu latach, ale po dziś dzień TA kobieta budzi we mnie strach. Byłam jedną z licznych,nad którymi psychicznie znęcała się (w rezultacie - mając 18 lat nabawiłam się przez Nią wrzodów). Byłam córką wojskowego,niestety na tamte lata-bardzo źle.(Rodziców się nie wybiera,Rodziców się ma.)
- Pani Bernfeld (geografia) - kobieta z zasadami i bardzo wymagająca. Jednemu z uczniów wręcz nakazała na Jej lekcje przychodzić w białej koszuli i krawacie (inaczej nie mógł wejść do sali,biedaczysko).Ale mimo wszystko, porządna nauczycielka,potrafiła nauczyć.
- Pani Tymofiejuk(rosyjski)- dzięki Niej (co lekcja odpytywanko) biegle rozmawiam tym językiem.
- Pan od [/b]matematykiniestety nie pamiętam nazwiska.Potem ponoć był dyrektorem.Umiał na prawdę wytłumaczyć temat.

Moje dziecko chciało iść do tej szkoły,jak weszłam na stronę internetową szkoły i zobaczyłam, że JESZCZE uczy Pani Gwiazda,szczerze odradziłam. Jedna nauczycielka a tyle może,chyba że po tylu latach charakter się zmienia?
Mimo wszystko, pozdrawiam. Z czasem się wybacza takim ludziom.
Absolwentka
Gość


Taak, profesor(?) Małgorzata Nowakowska to było wielkie kuriozum wśród nauczycieli. Podobnie jak "Absolwentka 1985" odradzała swojemu dziecku pójście do Kochanowskiego ze względu na prof Gwiazdę, ja zrobiłam to samo dziecku serdecznych przyjaciół, oczywiście ze względu na p. Nowakowską. W życiu, ani wcześniej ani potem, nie spotkałam się z tak małym zasobem wiedzy u nauczyciela, tak doskonałą zdolnością do obrzydzenia uczniom nauki ojczystego języka, zawiścią i niesprawiedliwością. Zresztą nie jest to moje subiektywne odczucie, o czym można poczytac na forum w portalu nasza-klasa. Szczerze mówiąc, dziwię się prof Kunickiemu, którego zresztą bardzo miło wspominam, że zatrudnia takie karykatury nauczycieli. Tłumaczę to sobie tylko brakami kadrowymi, bo jeśli nie braki to co?
re
piter
Gość


Pytanie do absolwent
chodził do LO Kochanowskiego w latach 1988-1992
Czy chodził doklasy z Barbarą Kosmal córką Barbary Brylskiej Question
znajdę Cię
absolwent
Gość


Bernfeld - gdzie jest jej grób?
Mam jedną rzecz do załatwienia Smile
Będzie to słony prysznic!
uczeń
Gość


Najgorsza, prymitywna i złośliwa sucz, jaką nosiła ta szkoła. Prymityw połączony z poczuciem władzy. Idealna mieszanka do czasów, w których to wiejskie, paskudne, puste i zbydlęcone pudło działało i czuło się bezkarnie. Gdybym Cię dzisiaj spotkał wredna kreaturo wyprostowałbym tę tępą mózgownicę.
Gnij jak najdłużej. I lepiej żebym nie wiedział, gdzie jesteś zakopana.
Gość



Gdzie jest pochowane? Tylko powiedz!!! Czekam na tę informację, jak kleszcz na krew.
KLjhk
Gość


A Zenona Ptaszyńskiego ktoś tu pamięta? Ten okaz zdrowia i sprawności fizycznej Wink
~shaumbra
Gość


Pozdrawiam absolwentów tej jakże „zacnej placówki oświaty polskiej”. Przeczytałem Wasze komentarze, z wieloma się w pełni zgadzam i bardzo cieszę się w Duchu, że wśród Waszych wspomnień znalazły się również gorzkie słowa, opisy trudnych doświadczeń, bo takich też i ja, niestety, doświadczyłem.
Do liceum zdawałem w 1995 roku, kiedy szczyciło się ono najwyższym chyba w swojej historii, 3-cim miejscem w rankingu szkół Warszawskich.
Szkoła była blisko mojego miejsca zamieszkania, łatwy dojazd (metro – cholerna Racławicka), 2 czy 3 nauczycieli akademickich w kadrze..
Kierowany ambicjami (wynikającymi z mojej niedojrzałości + presja rodziny i najbliższego otoczenia), zdałem. Dostałem się. Pierwszy miesiąc, tzw. „ochronny” minął w mgnieniu oka i zaczęły się sypać ‘pały’, kary, nieprzyjemności.
Aha, tu nadmienię, że w podstawówce byłem uczniem wzorowym.
Na palcach jednej ręki mógłbym wymienić nauczycieli z prawdziwego zdarzenia, szczerych i pomocnych pedagogów, którzy zwyczajnie – współpracowali z uczniem (biologia Jan Wojtaś, Józef Bujak, fizyka – strasznie śmieszny facet, a i dyrektor – Kunicki, zacny gość)
* Nauczyciele, którzy na swoich lekcjach organizowali prawdziwe spektakle – Wojciech Szarowski (chmura perfum JOOP!), Janina Bernfeld. Tu nadmienię, że dla mnie to była 1 godzina dziennie czy tygodniowo, dla nich lekcja po lekcji – czyli jak dla mnie, psychopaci.
* Nauczyciele, którzy realizowali jakiś chory nazistowski plan znęcania się nad uczniami – HALINA GWIAZDA, Frau Szkutnik (znana też jako „Sputnik”, która na przykład zakazała wpisywania czegokolwiek do zeszytu ćwiczeń, czy to długopisem czy ołówkiem, ponieważ podręcznik rzecz święta, ona jest z biednego domu i w biedzie wychowuje swoją dziatwę i nie wolno! bo to dalej musi iść w lud. Kilka osób coś tam wpisało i cóż, sypały się pały aż miło.)
* Nauczyciele bez grama polotu, za to z wygórowanymi ambicjami – matematyk (nauczyciel akademicki) Tomasz Grebiennik, wybitnie NIE POTRAFIĄCY przekazać wiedzy; fizyka – Kondziora; chemia – kretynka Bożena Szczęsna.
Jak już ktoś wspomniał, mimo klasy profilowanej, reszta nauczycieli traktowała swoje przedmioty jako obiekt kultu i należało być zawsze i bezwzględnie obkutym ze wszystkiego – chore! Prowadziło to jedynie do eskalacji stresu i niechęci do szkoły, która miała być przepustką do świata dorosłości (tak nam wszystkim kładziono do głów)!
Podziwiam kolegów i koleżanki, którzy mieli dobre wyniki w nauce i byli zawsze przygotowani. Naprawdę nie wiem i nie rozumiem, jak oni to robili. W mojej klasie była również Marysia, która rok rocznie dostawała nagrodę od wychowawcy za nieopuszczenie ani jednego dnia w nauce! Kiedy ja ‘odkryłem’ wagary, ratowałem się jak mogłem!!
Lekcje u Bernfeld czy Gwiazdy polegały wyłącznie na odpytywaniu. Tu dodam, że fakt, „Benia” miała przynajmniej poczucie humoru (którego w tej traumie niestety nie umiałem wtedy dostrzec), a Gwiazda do bezdzietna katolka. Z siostrzeńcem H.Gwiazdy kiedyś miałem okazję pić piwo i nie wierzył, że „kochana ciocia Halinka” jest taką suką... Cóż, najwyraźniej pokłady miłości i współczucia wyczerpywały jej się przy rodzinnym stole. Inna anegdota – koleżanka ‘dla jaj’ wkleiła na pierwszą stronę zeszytu do historii obrazek święty i modlitwę przed lekcją – nigdy nie została przepytana, a przy jej nazwisku w dzienniku pojawiła się tajemnicza kropka.
Historia przez 3 lata mojej nauki w tej szkole była zawsze pierwsza. Lektor w metrze „odliczał” mi kolejne stacje, a ja jechałem jak na ścięcie.
Większość nauczycieli stosowała arcyinteligentną metodę: „zapytamy kogoś. ale nie typowo z końca czy z początku listy. strzelimy w połowę – bym! M. Tak oto zdarzały się dni, gdzie byłem pytany 2-3 razy.
Żaden z nauczycieli nie zaszczepił we mnie ni grama zainteresowania, miłości do któregokolwiek z przedmiotów, do nauki samej w sobie, a co więcej, zraził mnie, a niektórzy nawet zgnębili (Gwiazda, Szarowski). Nie wyniosłem ze szkoły żadnej wiedzy praktycznej, co pogłębia dodatkowo dzisiejsza technika i dostęp do informacji wszelakich.
Szkoła sama w sobie nie przysłużyła się w najmniejszym stopniu do rozwinięcia moich talentów i nie wpłynęła na moją dzisiejszą ścieżkę kariery (Jestem muzykiem. Nawet poezja w wykonaniu Szarowskiego wyszła bokiem. Trzeba było po latach wszystko odkrywać na nowo.) Szarowski zresztą leciał ze swoich kajetów, czyli był zaprogramowany jak muł i nie wierzę, że była w jego jednoosobowym spektaklu szczypta otwartości.
Najlepsze co Wojciech Szarowski dla mnie zrobił, to zażądał mojego odejścia ze szkoły po 3 klasie. W przeciwnym wypadku nie zdałbym matury. Była to zarazem najlepsza sytuacja związana z tą szkołą.
Na rok 4-ty trafiłem do niewielkiego liceum prywatnego. Nauczyciele swobodni, weseli, dobrze opłaceni. Uczniowie (koledzy) – wiadomo, margines, obiboki – w efekcie, miałem niemal indywidualny tok nauczania. Do matury przygotowywałem się z przyjemnością, na luzie i z wielkim zainteresowaniem (odkrywałem wiedzę na nowo). Zdałem ją z wynikami dobrymi i bardzo dobrymi.
Na koniec wspomnę jeszcze, że mój rocznik był ostatnim, który doświadczył tradycyjnych szatni – więziennych, okratowanych boksów, gdzie codziennie rano zostawiało się resztki prywatności, godności i człowieczeństwa. Wszystkiego strzegła stara siwa k**ew.

28 L.O. im. Jana Kochanowskiego w Warszawie, przy ulicy Wiktorskiej, wspominam niestety jako jedną z największych w moim życiu traum.

W imieniu swoim – WYBACZAM WAM.
Wspomnienia z dawnych lat
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Odpowiedz do tematu